Rzeka Sapina – szlak wielkiej przygody
- Monday, May 11, 2009, 16:42
- Żeglarstwo, Kraje, Polska, Regiony Polski, Turystyka, Warmia i Mazury
- 2,573 views
- Add a comment
Niewielkie jezioro Gołdopiwo należy do systemu Wielkich Jezior Mazurskich. Połączone jest z nimi szlakiem malowniczej rzeki Sapiny. Warto wybrać się jachtem lub kajakiem na ten szlak małej wielkiej przygody, na spotkanie z nieskażoną przyrodą dostępną tylko dla turystów wodnych.
Sapina wypływa w okolicach wsi Spytkowo i przepływa przez jeziora Kruklin, Gołdopiwo, Wilkus, Brząś, Pozezdrze, Stręgiel, uchodząc do jeziora Święcajty. Nazwa rzeki pochodzi z języka niemieckiego; w przedwojennych materiałach zwana była Sapinen Flus. Trasa kajakowa zaczyna się na jeziorze Kruklin i ma 34 kilometry. Trasa żeglarska od jeziora Gołdopiwo jest ok. 10 km krótsza. Na szlak Sapiny trzeba poświęcić trzy, cztery dni. Pozwoli to dotrzeć na Gołdopiwo, pożeglować po jeziorze i wrócić. Oczywiście można pokonać ten szlak znacznie szybciej, ale chyba nie warto.
Na szlak Sapiny wpływamy z jeziora Święcajty. Przepływamy pod mostem drogowym w Ogonkach. Za nim kilkusetmetrowy odcinek rzeki tworzy szerokie rozlewiska. Dalej znajduje się jezioro Stręgiel. Poza Sapiną to niewielkie jezioro zasilane jest jeszcze przez pięć mniejszych cieków. Jezioro o powierzchni 405 ha, głębokości 12 m., długości 3,7 km i szerokości 1,8 km ma urozmaiconą licznymi zatokami i półwyspami linię brzegową. Zakwalifikowano je do II klasy czystości. Jezioro, podobnie jak cały szlak Sapiny i znajdujące się na nim jeziora, objęte jest strefą ciszy – zakaz używania silników spalinowych.
Sapina uchodzi do jeziora Stręgiel w jego południowo-wschodniej części. Brzeg w tym rejonie zbiornika porośnięty jest starym lasem mieszanym. Samo ujście rzeki umocnione jest kamieniami, nurt w tym miejscu jest dość wartki, koryto rzeki zaś ma szerokość od kilku do
kilkunastu metrów. Rzeka płynie na tym odcinku w zielonym tunelu utworzonym z koron drzew. Na obu brzegach silnie meandrującej rzeki rośnie bardzo gęsty, mieszany las. Wokół harmider ptasich treli i bzyczenie owadów oraz intensywny zapach lasu. Nad wodą chylą się konary i gałęzie drzew; wiele z nich kryje się tuż pod powierzchnią – trzeba bardzo uważać. Przepływamy pod niskim drewnianym mostem. Większe jachty miałyby tutaj problem z przejściem, a dla wielu mostek jest przeszkodą nie do pokonania. Dalszy odcinek rzeki ma podobny charakter. Na wschodnim brzegu mijamy tylko położoną wśród łąk i lasów samotną zagrodę wsi Stręgielek.
Szlak nieco się zmienia. Linia lasu, który tutaj jest zdecydowanie sosnowy, oddala się nieco od rzeki, której koryto ma tutaj kilkanaście
metrów szerokości. Bardzo malownicze i urokliwe miejsce. W korycie rzeki, bujnie porośniętym przez liście i kwiaty grążela żółtego oraz grzybienie, leżą pnie powalonych drzew. Płyniemy pośród łąk i bardzo wysokich, kilkumetrowych trzcin porastających bujnie rzekę. Dopływamy do mostu drogowego, przez który prowadzi droga Pozezdrze – Kuty. Przepływamy pod nim, płyniemy jeszcze kilkaset metrów wśród trzcin i nadwodnych łąk i wpływamy na jezioro Pozezdrze. Za nami najdłuższy, sześciokilometrowy odcinek Sapiny. Na jeziorze warto postawić maszt, gdyż do wejścia na następny odcinek rzeki, który znajduje się na przeciwległym końcu jeziora jest około 2 km.
Jezioro Pozezdrze: długość 2,2 km, szerokość ok. 800 m., powierzchnia 13 ha, głębokość ok. 4 m., II klasa czystości. Brzegi jeziora otoczone są pagórkowatymi łąkami. Na wschodnim brzegu jeziora, około 400 m od jego południowego krańca znajdujemy ujście Sapiny. Nurt rzeki niespieszny, Sapina tworzy tu szerokie koryto. Brzegi porasta trzcina. To podmokłe tereny – bagniste trzęsawiska. Wśród bujnej roślinności dostrzec można bobrowe żeremia, a przy odrobinie szczęścia nawet ich budowniczych, pławiących się w nurcie Sapiny.
Dalej mijamy fragmenty spalonego mostu drogowego, prowadzącego niegdyś ze wsi Wizental do wsi Sapiniec, który, o dziwo, istnieje jeszcze na mapach i w przewodnikach – i to nawet w tych najnowszych. Za ruinami mostu czeka nas jeszcze kilkaset metrów pagajowania i wpływamy na jezioro Brząś, zwane też Małym Wilkusem (stanowi ono północno-zachodnią zatokę jeziora Wilkus). Powierzchnia jeziora Brząś ma ok. 30 ha. Jego brzegi porasta bujna trzcina. Całość otaczają wzniesienia porośnięte łąką – bujna wysoka trawa, zioła i kolorowe kwiaty. Kolejne kilkaset metrów i poprzez wąską cieśninę wchodzimy na jezioro Wilkus (powierzchnia 92 ha, długość ok. 2 km i szerokość ok. 900 m). Głębokość tego zbiornika nie przekracza 4 m.
Brzegi jeziora niemal na całej ich długości porastają piękne lasy. W ciche, bezwietrzne dni głośno tu od treli ptactwa wodnego i leśnego, które występuje w tym miejscu w dużych ilościach. Z pobliskiej Puszczy Boreckiej przylatują tu drapieżniki. Puszcza porasta wysokie wzniesienia moreny czołowej, z których najwyższa jest Lipowa Góra – 223 m. n.p.m. W południowym krańcu jeziora uchodzi doń Sapina, na którą wpływamy. To ostatni odcinek rzeki przed jeziorem Gołdopiwo.
Rzeka ma tutaj szerokość ok. 10-12 m i tworzy dość wartki nurt. Jest dość głęboka – do 2-3 m. W przeciwieństwie do poprzednich odcinków rzeki, tutaj woda jest bardzo przejrzysta. Bujna wodna roślinność, wśród której przemyka mnóstwo ryb, tworzy istne ogrody na dnie rzeki. Brzegi rzeki porasta niezbyt gęsty, głównie liściasty las. Po około 500 metrach dopływamy do gospodarstwa rybackiego i mostu drogowego. Nieopodal mostu znajduje się sklep spożywczy – jedyny na trasie położony tak blisko rzeki. Stąd widać już śluzę Przerwanki, przez którą musimy się przeprawić. Obsługuje ją przesympatyczny śluzowy – pan Kazimierz, który chętnie gawędzi z przepływającymi tędy turystami, Ruch jednostek na śluzie jest niewielki. Obsługuje ona zaledwie kilkadziesiąt jednostek w sezonie. Na brak turystów narzeka także śluzowy, a przecież to przepiękny zakątek.
Śluza została wybudowana w roku 1910, aby ograniczyć odpływ wody z Gołdopiwa. Otacza ją ładnie przystrzyżony trawnik i kilkadziesiąt młodych iglaków, posadzonych przez pana Kazimierza. Śluza ta nadal obsługiwana jest ręcznie, a różnica poziomów wynosi około 1,2 m.
Pokonawszy śluzę wpływamy na ostatni przed Gołdopiwem, ok. 500-metrowy odcinek Sapiny, która silnie meandruje wśród olbrzymich połaci trzcin porastających podmokłe tereny. Trzciny sięgające 3 m wysokości przesłaniają dalszy widok. Po kilkunastu zakrętach oczom naszym ukazuje cel naszej wyprawy – jezioro Gołdopiwo. Powierzchnia jeziora wynosi 863 ha, głębokość 27 m. Jest to największe jezioro położone w ciągu Sapiny (długość 4 km, szerokość 3,5 km). Zakwalifikowano je do II klasy czystości. Jezioro otaczają liczne pagórki i wzniesienia porośnięte łąkami i lasami, głównie sosnowo-świerkowym starodrzewem i lasami mieszanymi. Na brzegach można znaleźć dużo dogodnych miejsc do cumowania, biwakowania i kąpieli.
Wybór jednostki
Ponieważ cala trasę pokonujemy na pagajach i/lub na pychu (zakaz używania silników spalinowych), warto wybrać mniejszą i lżejszą jednostkę o niezbyt wysokich burtach. Znacznie wygodniej pagajować na takim jachcie niż z wysokiej burty ciężkiej luksusowej jednostki. Poza tym z dużym jachtem możemy mieć problemy z przejściem pod niskim drewnianym mostkiem, który przecina Sapinę niedaleko jeziora Stręgiel. Nie bez znaczenia jest też małe zanurzenie, gdyż niektóre odcinki Sapiny są dość płytkie. Optymalną jednostką na taką wyprawę jest kabinowy Orion. Oferuje minimum komfortu wewnątrz – nie musimy się martwić, że zamokną nasze ubrania i śpiwory. Jednocześnie jest lekki i ma niewielkie zanurzenie. My wybraliśmy się otwartopokładową Omegą, pakując do foliowych worków sprzęt biwakowy – namioty, karimaty, odzież itd. Na Sportinie 595, by przejść pod wspomnianym niskim mostkiem, trzeba było zdjąć słupki relingowe.
Tekst i zdjęcia: fotograf ślubny Krzysztof Kozerski, źródło: Magazyn Wodniaków Port21.pl
